wtorek, 23 kwietnia 2013

black and white leather.

skóra, skóra, skóra. gdziekolwiek nie spojrzysz - skóra. czy licowa, czy lakierowana, czy z wyraźnie zaznaczoną fakturą - im ciekawiej zestawiona tym lepiej. moja obsesja na punkcie butów ostatnimi czasy rozwija się wprost proporcjonalnie do ilości stresu i pracy w moim życiu. obawiam się, że niebawem będę musiała im znaleźć drugi dom, ponieważ powoli same zaczynają już wychodzić z mieszkania. moja ostatnia miłość to buty na maleńkim obcasie, ze świńskiej skóry o najwspanialszej na świecie fakturze, wykończone i ozdobione efektownymi sprzączkami - od momentu, kiedy po raz pierwszy znalazły się na moich nogach, najchętniej bym ich nie rozbierała. to jedne z najwygodniejszych butów z jakimi miałam do czynienia do tej pory, a przyznam szczerze - mam z tym olbrzymi problem, ponieważ ze względu na swój spory wzrost moja stopa jest dość długa, ale wąska - w tym wypadku są idealne! co więcej, pasują do wielu rzeczy - czy do spódnic, czy do sukienek, czy do skinny jeans, czy do boyfriendów - w każdym z tym wydań wyglądają niesamowicie efektownie. wiem, bo już zdążyłam przetestować w każdej możliwej konfiguracji i niebawem będzie tych butów tutaj nieco więcej.
skóra do skóry pasuje doskonale, więc skórzana spódnica z delikatnie wytłaczanym wzorem skóry węża świetnie koresponduje wraz ze skórzaną, klasyczną ramoneską. jedynym akcentem, który jest nieco odmienny w stosunku do reszty to biała bluzka na ramiączkach, nieco oversize'owa, sztywna, geometryczna, w pewnych miejscach półprzezroczysta. jednym faktura materiału przywodzi skojarzenia z popękaną, wysuszoną ziemią, spaloną słońcem, a drugim wytłoczenie imitujące skórę krokodyla - jakkolwiek by nie było, idealnie wpisuje się w konwencję rodem z kolekcji Alexandra Wanga na sezon SS13. a skoro look taki popękany, to i entourage nieco nadszarpnięty czasem, a doskonale wiecie, że takie miejsca są mi bliskie.

cool punk pointed shoes - CHOIES.COM
leather skirt - h&m
leather jacket - vintage
white crocodile top - ZARA.COM
bracelet - Maison Martin Margiela x H&M

PS. hej Kochane, w międzyczasie, kiedy powstaje nowy post chciałam Wam tylko powiedzieć o małym konkursie organizowanym przez choies.com. otóż sprawa jest bardzo prosta - klikacie w TEN LINK lub w banner poniżej, następnie zaznaczacie outfit, który Wam się podoba (do wyboru sukienki, bluzki, spódnice), a następnie musicie sklecić kreatywną argumentację, dlaczego ten produkt, a nie inny oraz opublikować tę odpowiedź w serwisach społecznościowych typu facebbok, pinterest, twitter etc, a następnie zalogować się do aplikacji Choies Lucky Draw.
Przejście przez wszystkie etapy jest prościutkie, a nagrody całkiem fajne, więc życzę powodzenia. ;)

JESUSWANNATOUCHME




















poniedziałek, 15 kwietnia 2013

KONKURS! BLOGERKI WIETRZĄ SZAFĘ! @ szafa.pl

witajcie Kochani! w tak zwanym międzyczasie przed kolejnym postem z nowym outfitem (który już w tym tygodniu!), chciałam Was zaprosić do udziału w konkursie. mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście, ponieważ od ostatniego wpisu minęły trzy tygodnie, jednakże nie ukrywam, że teraz będzie o niebo lepiej, bo wiosna, bo słońce, bo ciepło! a za każdym razem, kiedy chciałam zaserwować Wam przez ostatnie cztery miesiące post, zasypywały mnie zwały śniegu, zmiatały zawieruchy, a palce zamarzały na kość niczym sopelki lodu, a dni były króciutkie, stąd również moja ograniczona bytność tutaj. nie wiem jak Wy, ale niesamowicie cieszę się na wiosnę! czas na wielki powrót!
przy okazji temat, o którym wspomniałam na samym początku - konkurs zorganizowany przez portal SZAFA.PL o uroczej nazwie "Blogerki wietrzą szafę!". mam dla Was do wygrania jedną rzecz - otóż jest to czarna, minimalistyczna bluza, którą widzieliście w poście "ARMOUR".
wykonana z ciekawej tkaniny - a mianowicie z wełny, takiej jak na płaszcze jesienne/wiosenne - bardzo miła w dotyku. dla Was dostępna w rozmiarze M, jednak już góry mówię, że jest to rozmiar nieco zaniżony i wypada jako S - dla Was dostępna nowa, z metkami. ;)
a co musicie zrobić żeby ją zgarnąć? napiszcie komentarz pod zdjęciem na portalu SZAFA.pl i w co najmniej jednym zdaniu odpowiedzcie na pytanie - jaką stylizację wykreowałabyś na bazie tej bluzy? najciekawsza odpowiedź wygrywa nagrodę!
link tutaj: http://szafa.pl/c14619873-konkursowa-bluza-blogerki-wietrza-szafe.html
a jeśli chcesz zobaczyć, co jeszcze mam w szafie do zaoferowania dla Was, kliknijcie na zdjęcie poniżej lub pod ten link - http://szafa.pl/blogerki/www.jesuswannatouchme.blogspot.com/51!

JESUSWANNATOUCHME




liczę na Waszą kreatywność! ponieważ zwycięzcę wybiorę ja, a nie maszynka losująca. ;)


niedziela, 24 marca 2013

501®.

tak jak obiecałam poprzednio, dziś kultowe 501® w roli głównej. pewnie słyszeliście wszyscy o akcjach związanych z "urodzinami" marki Levi's, a przede wszystkim z pierwszymi jeansami, które ujrzały światło dzienne w 1873 roku, a obecnie są swoistą ikoną, mającą swoje korzenie głęboko w historii brandu i tworzącą podwaliny do dalszego rozwoju marki. 501® (choć swój numer otrzymały dopiero w 1890 roku) nie dość, że ewoluują razem z każdym, dorastającym pokoleniem, to wkraczają już w niemalże symbolikę popkulturową. jako że pracuję "w jeansach" na co dzień, ów urodziny są mi bardzo bliskie, tym bardziej zważywszy na markę Levi's, z którą mam do czynienia niemalże non stop (dosłownie!).
podobno "szewc bez butów chodzi", a ja swoich pierwszych jeansów Levi's nie  kupiłam w sklepie (wstyd się przyznać) tylko wygrzebałam z dna szafy mojego znajomego. były to właśnie kultowe 501®, które zostały wrzucone w otchłań niebytu już od połowy lat '90-tych - trafił mi się model z historią, vintage przez olbrzymie "v". nie zważając na to, że są za duże, przywłaszczyłam je sobie, nadając im mój własny charakter, drąc je czym popadnie. swojego czasu miałam taki okres, że czegokolwiek bym się nie tknęła, co było związane z jeansem było niszczone - dziurawione, barwione na różne kolory tęczy, ćwiekowane, traktowane wybielaczami i wszelkiej maści woskiem. dziś jestem wierna tylko i wyłącznie dziurom i zwisającym niciom, które w finezyjny sposób układają się na sylwetce podczas noszenia, im bardziej "ripped" tym lepiej. w przypadku 501® to jedyny model, z którego stworzyć można rasowe "boyfriendy", a nie od dziś wiadomo, że z kolorami mam na bakier, bazuję więc na skali szarości. w rolach pozostałych występują cudowne botki z krzywym obcasem z Cheap Monday (do których mam olbrzymią słabość!), jeansowa kurtka ze skórzanymi rękawami oraz półprzezroczysta sukienka noszona jako bluzka.
ripped jeans - Levi's 501® vintage
boots - Cheap Monday via Zalando
sheer dress - H&M
ripped denim jacket - H&M Dragon Tattoo
okulary - Brylove
jewelry - Asos





sobota, 16 marca 2013

margielicious.


tak jak wspominałam dawno temu - topowe kolekcje projektantów nabierają nowego znaczenia w momencie, kiedy minie na nie tzw. "moda". dopiero powoli zaczynam z szafy wyciągać znowu ubrania MMM, ponieważ dziwnym trafem nikt już w tym nie chodzi. czyżby magii pokazania się w gorącym okresie i chęci bycia na fali uległo większość osób? teraz pewnie te piękne ubrania kurzą się w szafach, albo zalegają gdzieś na stockach i magazynach h&m, bądź najzwyczajniej w świecie próbują się sprzedać na allegro lub ebay'u. z modą to może i czasem mam na bakier, ponieważ dostaję alergii na kopiowanie trendów w danym sezonie, ale stylu nie mogę sobie odmówić. gdybym nie pracowała w modzie i nie musiała śledzić tego, co w trawie piszczy, pewnie w ogóle bym tego nie robiła, bo zabija mnie ów masowość różnych reinterpretacji / cytatów / parafraz lub najprościej mówiąc - chamskich kopii danego trendu. owszem, spoglądam na projektantów, którzy mnie inspirują, jednakże oni zwykli być klasyfikowani poza jakimikolwiek trendami i niesamowicie rzadko pojawiają się w konkretnych zestawieniach. poza tym, nie samą modą żyje człowiek - w cudowny sposób zafascynować można się sztuką, architekturą, rzeźbą, grafiką, instalacją - wiem, że może to brzmi abstrakcyjnie dla niektórych z Was, jednakże nie mam na myśli w tym momencie dosłownej interpretacji tychże inspiracji. to może być kolor, układ przestrzenny, faktura, materiał, filmy, muzyka, fotografie, cokolwiek... trzeba mieć tylko oczy i uszy szeroko otwarte - pomysły najczęściej przychodzą niespodziewanie i są dość spontaniczne. ja, swoje łapię bezpośrednio przed zaśnięciem lub o baaaaaaardzo wczesnych porach, kiedy jadę busem/pociągiem/samochodem i spoglądam za okno na otaczającą mnie rzeczywistość - wówczas to, co widzę często łączy mi się z tym, co mam w głowie i powstają różne, czasem zaskakujące idee, na które nie wpadłabym w normalnych warunkach. tak urodziło się już sporo interesujących rzeczy, z których jestem bardzo dumna.
wracając jednak do meritum, często słyszę, jak wszyscy zastanawiają się godzinami, w co mają się ubrać. Wy wierzcie mi lub nie, zajmuje mi to maksimum dziesięć minut o poranku. często łapię rzeczy w podobnych kolorach, różniące się tonacją i zakładam warstwowo. dziś z szafy wyciągnęłam bluzkę z lejącym się przodem w kolorze grafitowym, której obcięłam rękawy, na to założyłam drugą w podobnym klimacie, jednakże z dużym dekoltem i długim rękawem, a na to z kolei zarzuciłam odkurzony po pół roku basic pjotra. jako że metal to moje drugie ja, pasek również musiał być dopasowany do całości - srebrna, błyszcząca blacha, tak samo na rękach w postaci bransoletek i pierścionków. pierścionkami stały się również nakrętki i tulejki kupione w leroy merlin przy okazji zakupów z trochę innej dziedziny niż ubrania. żeby tego mało, na nogach moje ukochane, pomalowane białą farbą jeansy cheap monday i utrzymane w podobnym klimacie męskie sztyblety MMM. tak na marginesie, ostatnio uzależniłam się od męskiej garderoby - począwszy od butów, poprzez jeansy i t-shirty, skończywszy na kurtkach. następnym razem zobaczycie moją interpretację kultowych levisów 501, ale to musicie poczekać do następnego posta...

waterfall singlet - jackpot / diy
waterfall top - ltb
grey basic - pjotr
belt - blings.pl
jeans - cheap monday
chelsea boots - maison martin margiela h&m
bracelet - maison martin margiela h&m
cuffs - asos
















poniedziałek, 11 marca 2013

armour.

wszyscy z utęsknieniem wyczekują wiosny wokół, a ta bawi się z nami w podchody. już w sklepach zadomowiły się na dobre letnie ubrania, a aura za oknem wciąż nas zaskakuje. są rzeczy i kolory, które niezależnie od pory roku wyciągam z mojej szafy. jako że pogoda tak ambiwalentnie nas traktuje, ja postanowiłam pójść jej śladem, łącząc ze sobą grube i cienkie tkaniny ze sobą. kurtka z ekologicznego futra idealnie chroni przed wiatrem w chłodne poranki, doskonale uzupełniając się z bluzą przypominającą pancerz z wełnianego materiału, który przypomina w dotyku tkaninę na płaszcze. elementem, który pragnie przywoływać wiosnę jest cienka spódnica z pasków, szczególnie  ciekawe są pasy z półprzezroczystego szyfonu, które stanowią ciekawy kontrast w kontekście całości. gdzieniegdzie widzicie trochę żelastwa na szyi, nadgarstkach i palcach - tego typu biżuteria to moja olbrzymia słabość!
top - choies.com
jewelry - h&m / diy
skirt - diy
wedges - allegro
bag - ebay